
Mój egzemplarz książki o człowieku o dwóch twarzach pochodzi z 1949 roku i ma zachęcającą okładkę. Do odkurzenia jej zachęciła mnie Zosik rzucając pytanie dotyczące halloweenowej lektury.
Wśród kanonu upiorów Mr Hyde ma ugruntowaną pozycję, więc jak sądzę przedstawiać go nie trzeba. Ta dziwna postać przemierzająca ulice w przymglonym świetle latarni, zmierzająca do dawnego budynku trupiarni jest esencją zła wydobytą z niepozornego doktor Jekylla. Doktor przeprowadza swe eksperymenty w laboratorium znajdującym się w starym domu chirurga. Pomieszczenia wypełnione są alchemicznymi naczyniami (w tym stara sala wykładowa)które są świadkami niezrozumiałych dla racjonalnego umysłu przemian. Jekyll jednak traci panowanie nad metamorfozami, Pan Hyde niczym mydło wyślizguje mu się z rąk i na wzór złego dżina niechcącego kornie powrócić do swojej lampy, umyka zamknięciu.









