środa, 28 października 2009

'Opowieść żony, która spróbowała czarów' Anita Nair


Namiętność którą odkryłam w tej książce kojarzy mi się z baśniami. Dla mnie jest egzotyczna, delikatna jak skrzydła ćmy i gładka jak jedwab. Autorka jest jak ślimak – w kilku opowiadaniach przedstawia Indie które zawsze nosi ze sobą. Elementem łączącym sceny są historie indyjskich emigrantów w Ameryce. Każda jest inna ale wszystkie oscylują wokół pragnień miłości, strachu przed samotnością i zagubienia w wielkim mieście. Autorka przyprawiła je trochę czarami. Najbardziej podobała mi się historia o ćmie. Tak jak trudno jest zmierzyć objętość waty cukrowej, tak samo trudno jest pisać o tych opowiadaniach. Muskają wyobraźnię, są efemeryczne.
[o drzewie]:”Mniejsze gałęzie poodłamywano i teraz tylko piąstki chropowatej kory w niemym gniewie wygrażały niebu.”

4 komentarze:

Zosik pisze...

Chętnie przeczytałabym... :)
A tak na marginesie Krepińska wytłumacz mi jak to jest możliwe, że niemal za każdym razem, gdy tu wchodzę masz inny szablon :P

krepińska pisze...

Zosik, nie mam pojęcia! Zmieniam go czasami na jaśniejszy,ale to nie tak znowu często:)

czara pisze...

Bardzo mnie zainspirowało zdanie o mierzeniu objętości waty cukrowej...

krepińska pisze...

Czaro! Zastanawiałam się jak uchwycić efemeryczność i takie właśnie porównanie przyszło mi do głowy:)