sobota, 6 lutego 2010

Orhan Pamuk 'Stambuł'


Ach, opalać twarz w promieniach stambulskiego słońca...Zanim przeczytałam 'Stambuł' Pamuka mogłabym pomyśleć, że tylko cień jednego z minaretów mógłby stanąć na drodze nabraniu przeze mnie kolorów. A teraz? Okazało się,że legendarna stolica cesarstwa bizantyńskiego jest spowita londyńską mgłą. Istambuslki Bosfor w odcieniach szarości i brudnego błękitu jest rzeką melancholii. Te opary znad rzeki wdychają mieszkańcy którzy później liczą statki z okien swoich domów, zamiast seansów filmowych oglądają spektakle ognia trawiącego stare budynki oraz z prędkością światła przekazują sobie informacje o katatrofach statków na rzece, gwałtach i prywatnym życiu osób publicznych.

2 komentarze:

Anhelli pisze...

Coś mi szeptało, aby wreszcie skomentować twój post i się nie pomyliłam. Też utknęłam na Stambule. Tyle że zamiast Pamuka wolę Safak. Orhan mnie odrzucił, za to Elif przygarnęła. Samo miasto jednak jest fascynujące... muszę je kiedyś odwiedzić.

pozdrawiam serdecznie :)

Anonimowy pisze...

Lektura jest o wiele ciekawsza jeśli się najpierw dwiedzi Istambuł..